wtorek, 5 kwietnia 2011

Tak zwane międzyczasy

Dla sportowca dobry międzyczas to ważna sprawa, bo może przesądzić o ostatecznym wyniku: czasie, w jakim udało mu się pokonać daną trasę. Dobre osiągi na danym odcinku mogą się okazać kluczowe. Moje „międzyczasy” też mają czasami decydujące znaczenie. Nie wpływają wprawdzie na jakiś wynik czasowy, ale mogą znacząco poprawić lub pogorszyć ogólną organizację dnia. Staram się więc mieć jak najlepsze międzyczasy, czyli innymi słowy – jak najlepiej je zagospodarowywać.
Od rana trzeba doprowadzić do ładu Chłopaków. I doprowadzić do ładu siebie. Trzeba to wszystko zgrabnie połączyć, tym bardziej, że często trzeba jeszcze doprowadzić do ładu inne sprawy. Tutu rano zwykle w dobrym nastroju, z zaciekawieniem ogląda Bolka i Lolka, komentując działania urwisów w swoim szczebiotliwym języku. Gucio, który potrzebuje więcej czasu na pełne wybudzenie się, dochodzi do siebie na kanapie. Ja w międzyczasie mogę spokojnie wziąć prysznic. O ile Chłopakom nie nudzi się siedzenie w jednym miejscu, robię sobie kawkę i mogę na chwilę usiąść przy komputerze. Kolejny udany międzyczas – chwila dla siebie. Później śniadanko. I Gucio i Tytus jedzą już sami, więc po przygotowaniu kanapek mogę dopić w spokoju kawę – oczywiście w międzyczasie, bo już za chwilę trzeba będzie uwolnić żywioł i mieć go na oku, co ograniczy znacząco moje możliwości zajmowania się swoimi sprawami.
Chłopaki bawią się – coraz częściej i w coraz bardziej udany sposób – razem. To mi daje pole do działania w międzyczasach. W tym przypadku międzyczas trwa od chwili, kiedy Chłopaki zaczynają się bawić, do chwili, kiedy da się słyszeć pierwszy krzyk Gucia albo pisk Tyciego, świadczący o tym, że mamy jakąś drakę do opanowania.
W międzyczasie robię różne rzeczy, które kiedyś robiłem, że się tak wyrażę, w czasie głównym. Dziś się przesunęły do czasu pomiędzy, a właściwie do czasów. Bo międzyczasy mają to do siebie, że nie są długie, w związku z czym czynności wykonywane w międzyczasie, trzeba rozbijać i wykonywać na raty.
Droga z domu do pracy i z powrotem jest często jedyną częścią dnia, kiedy mogę w spokoju posłuchać muzyki. I w spokoju pomyśleć o czymś, albo nie myśleć w ogóle o niczym. Wychodzę z domu i po dwudziestu minutach docieram do pracy, a w międzyczasie – chwila relaksu, kiedy nikt mi nie mówi, że za głośno, że rzępolenie i wrzaski, więc lepiej ściszyć, kiedy w końcu nikt mi tych wrzasków nie zagłusza, bo Chłopaki, to – nie oszukujmy się – wygrywają w pojedynku na emisję decybeli nawet z norweskim death metalem.
Zmierzam więc sobie w moim międzyczasie do pracy, ktoś mi tam przyjemnie gra i śpiewa do ucha, a ja przy tej okazji na przykład, że znowu przywołam Tyrmanda, chodzę po ulicy i układam zdania do zapisania w dzienniku, a ściślej – na blogu.
W międzyczasie można też czytać i ja się czytaniu właśnie w międzyczasie często oddaję . Są tu jednak pewne pułapki. Można czytać gotując, jeśli się uprzeć. Tu coś pokroić, wrzucić do garnka albo na patelnię, a tam, w międzyczasie, przeczytać kilka linijek a może i akapit. Czasem czytam kładąc Tyciego spać w ciągu dnia. Wsadzam go do wózka, w jednej ręce butelka z mlekiem, w drugiej książka. O ile Tyci nie odpłynie od razu, udaje się czasem i kartkę przewrócić raz czy dwa. Problem jest tylko jeden: nie wszystko można czytać z doskoku. Skąd się wzięło myślenie, że gospodynie domowe czytają romanse? Pewnie stąd, że tak jest. Ale uwierzcie – skupić się w międzyczasie na lekturze ambitnej umysłowo angażującej często się po prostu nie da. I tak ja na przykład stałem się ostatnio wielbicielem kryminałów. Śledzę przygody Erasta Fandorina, rozwiązuję kolejne zagadki z Sherlockiem Holmesem, zwiedzam mroczne Breslau z Eberhardem Mockiem albo marsylskie nabrzeża z Fabiem Montale, gdy tymczasem przyniesione z biblioteki eseje o filozofii polityki zalegają na półce – na nie międzyczasy za krótkie.
Kolejne, co się paniom domu przypisuje, to zamiłowanie do seriali. To też wyjaśnić można faktem, że odcinek serialu doskonale się mieści w  międzyczasie. Z filmem byłoby gorzej, ale pół godziny czy czterdzieści minut – tyle czasami uda się wygospodarować.
Tak więc znowu się okazuje, że grunt, to dobra organizacja. Warto na to zwrócić uwagę, bo dobry międzyczas może czasami przesądzić ogólnym  sukcesie. A i napisać coś, w międzyczasie, można.


15 komentarzy:

  1. Wiesz co, ostatnio jadąc autobusem spotkałam uroczego Pana z dwoma synkami, miała miejsce bardzo śmieszna sytuacja, a mianowicie owi trzej panowie weszli do metra. Ustąpiłam im miejsca i dwaj młodsi na nim usiedli. Obserwowałam ich, bo krzyczeli w niebogłosy. Nagle jeden zauważył moje spojrzenie, uśmiechnęłam się do niego, a on.. pokazał mi język :P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nas ostatnio w Warszawie nie było - to nie my :-) No i moi dobrze wychowani młodzieńcy nie pozwoliliby, żeby im kobieta ustąpiła miejsca, gdzieżby tam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki międzyczas to bardzo poręczna miara czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wykonując pracę i jednocześnie zajmując się domem, podobnie korzystam z moich międzyczasów.
    Najtrudniej jest, kiedy czasem zrobię sobie przerwę i potem trudno mi się odnaleźć i z powrotem wpaść w dobrze zorganizowany rytm międzyczasów ;))
    pozdrowienia!

    A pisałam Ci już, że podziwiam ten podział pracy w Waszym domu?! To rzadkie, pewnie dlatego wzbudza tak pozytywne emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można powiedzieć, że to jest czas spędzany półdupkiem. Pardon, półgębkiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Doro - idealnie to ujęłaś! Międzyczas, to taki czas, kiedy się zdąży ewentualnie półdupkiem przysiąść :-) I półgębkiem coś powiedzieć, a jak się w pół zdanka zrozumie, to dobrze, a jak nie... nasza strata :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. iw - dla nie ta przerwa, to międzyczas :-) To Ty masz podstawowe zajęcia, międzyczasy i do tego jeszcze przerwy!? Szacun ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę żałuję, że kiedy wychowywałam Małą, prowadziłam dom, chodziłam do pracy i jednocześnie tłumaczyłam po godzinach, nie było blogów :)
    Byłoby czasem o czym pisać! :)

    p.s.
    Czy będzie dużym nietaktem, jeśli poproszę o usunięcie weryfikacji obrazkowej? :) Chyba, że jesteś do niej bardzo przywiązany :)
    Pliiis!

    OdpowiedzUsuń
  9. ostatnio międzyczas mi się wydłuża i jak go tu nazwać? Chyba po imieniu - czas.
    Przedszkole jest instytucją czy tez narzędziem wydłużania międzyczasu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Sadząc po godzinie, o której opublikowałeś tego posta to Ty również śpisz w międzyczasie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śpię z przerwami, a jeśli o godzinę publikacji chodzi... prawdę mówiąc ustawia się automatycznie, a ja nie poprawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. można nie poprawiać, nie ma takiego przymusu, ale to tylko kwestia zmiany ustawień czasu w pulpicie nawigacyjnym:)

    OdpowiedzUsuń
  13. podoba mi się tutaj :) Bardzo! więc będę zaglądac częsciej..albo przynajmniej w międzyczasie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niektóre wyćwiczone panie w trakcie seriali zręcznie odprasowują stosy prania ;)

    OdpowiedzUsuń